- o agencji
Mediapromotion funkcjonuje jak wielkie drzewo.
U podstaw naszego istnienia stoi głęboko zakorzeniona
w historii reklamy potrzeba tworzenia rzeczy niezwykłych.
Trzon agencji stanowią ludzie dynamiczni. Ich zapał
oraz zaangażowanie w połączeniu z ogromną wiedzą
i doświadczeniem dostarczają energii wszystkim gałęziom
w strukturze firmy. Stanowimy jeden żywy organizm.
Wspólnie planujemy oraz tworzymy.
Razem czerpiemy radość z owoców naszej pracy. - oferta
Branding i rebranding
Systemy identyfikacji wizualnej
Działania ATL i BTL
Fotografia reklamowa
Materiały POS
Usługi poligraficzne
Projekty opakowań i etykiet
Gadżety reklamowe
Tworzenie stron internetowych
Strategie marketingowe
Strategie Public Relations3, 2, 1...
Nasza praca to szalony wyścig cyfr, kolorów
i kształtów. Taki bieg wymaga przygotowań. Dlatego, zawsze przed startem, wspólnie ustalamy kierunek, w którym podążymy. Z tysiąca możliwych dróg wybieramy tę jedną właściwą. Zbieramy konkretne liczby, określamy współrzędne, dobieramy odpowiednie narzędzia. Kierujemy wyobraźnię na właściwe tory.
Przygotuj się na zaskakujący rezultat. Start! - portfolio
- kontakt
HYPE – co to znaczy?
W mediach coraz częściej pojawia się termin „hype”. Obecnie najczęściej spotyka się go w branży rozrywkowej, a zwłaszcza przy promocji gier wideo.
Hype tłumaczy się jako szum, zamieszanie, popularność, podbijanie zainteresowania odbiorców, przesadne rozdmuchanie tematu, a zatem również jako agresywna reklama. Innymi słowy to bardzo intensywna promocja produktu (wydarzenia, usługi) przeważnie stosowana jeszcze przed wprowadzeniem go na rynek.
Hype może mieć znacznie szersze pole semantyczne. Przytoczona przez nas definicja zawiera w sobie najczęściej przypisywane temu słowu znaczenia, zwłaszcza w reklamie.
Jak objawia się hype? Głównie jako szereg cyklicznie podawanych informacji o powstającym produkcie. Nie ma go jeszcze na rynku, nie można go zrecenzować, a zatem poznać jego słabych stron. Dlatego też puszczane do mediów hype'owe komunikaty zawierają wiele bardzo atrakcyjnych informacji. Ich zadaniem jest wywołać wśród konsumentów jak najsilniejszą potrzebę kupna nowego produktu. To karma dla mas składająca się z ciekawostek, najczęściej nowinek technicznych, które wyzbyte krytyki, jawią się jako zapowiedź niezwykłych innowacji.
Stąd powszechna obecność hype'u w świecie elektroniki i motoryzacji. Urządzenia z tych segmentów wzbudzają wiele emocji. Premiery nowych samochodów, telefonów, komputerów, czy też wspomnianych wcześniej gier wideo, często zapowiadane są nawet na kilka lat wprzód. Przez ten czas media karmione są kolejnymi nowinkami o tworzonym produkcie. Każda kolejna wzmianka wzbudza coraz większą ciekawość konsumentów. Niejednokrotnie zdarza się, że okres wyczekiwanie przedłuża się. Premiera przenoszona jest nawet na kolejny rok, tylko po to, by wzbudzić w ludziach jeszcze większą chęć pożądania produktu. Tak, by w chwili jego wejścia na rynek, towar znikał z półek w rekordowym tempie.
Na potrzeby hype'u spece od marketingu często tworzą wiele nieprawdziwych informacji, które media przekazują w formie plotek.
Doskonałym tego przykładem jest promocja nowej gry Red Dead Redemtion. Jej producent, firma Rockstar - twórca popularnej serii GTA - zadbał, by o ich produkcie mówił cały świat. Na potrzeby kampanii w wykreowanym przez siebie wirtualnym świecie stworzył szereg zabawnych „błędów”, tzw. bugów. I tak na Youtube każdy mógł zobaczyć kobietę osła, ludzi ptaków i tym podobne, niezwykłe zjawiska, które osadzone w świecie Dzikiego Zachodu, wywołały uśmiech na twarzach milionów graczy. Na forach zawrzało. Wszczęto dyskusję, czy to możliwe, by tak doświadczony producent mógł popełnić tak kuriozalne błędy? Oczywiście odpowiedź sama cisnęła się na usta – NIE!
Ale to nie wszystko. Świat obiegła wiadomość, że premierowe egzemplarze gry zatonęły wraz ze statkiem płynącym do Europy. I faktycznie, w dniu premiery polscy gracze nie mogli znaleźć Red Dead Redemption w największych sklepach w kraju. Każdy z dystrybutorów posiadał jedynie jej kilka egzemplarzy, które zniknęły z półek już po godzinie. Kolejny raz na forach zawrzało. Szczęśliwi posiadacze gry wychwalali produkt, ciesząc się, że reszta może im tylko zazdrościć. Stąd jeszcze większa liczba pochlebnych opinii na temat produktu, tym razem pochodząca od samych graczy. Doszło do tego, że nowe egzemplarze gier w drugim obiegu sprzedawane były nawet za 300 złotych! Po tygodniu, gdy deweloper dostarczył do sklepów kolejną, już dużo większą partię produktów, Red Dead Redemption w kilka dni okrzyknięto najlepiej sprzedającą się grą nie tylko w Polsce, ale i całej Europie.
Ktoś może spytać, czy statek z grami faktycznie zatonął? O tym już media nie napisały. Hype!